Teraz czytasz
Ukryte motywy: Captain Marvel

Ukryte motywy: Captain Marvel

To rzadki przykład muzyki filmowej napisanej przez kobietę. Jeszcze rzadszy, jeśli wziąć pod uwagę, że to komiksowy blockbuster. Statystyka jest bezlitosna: tylko w 2018 roku 94 procent1 muzyki do 250 najbardziej dochodowych filmów fabularnych w USA stworzyli mężczyźni, a ostatni duży film akcji, przy którym kompozytorem była kobieta, powstał w 1992 (!). Powody tego są tak złożone jak złożony jest sam problem nierówności płci. W skrócie: brak wzorców, brak ścieżek rozwoju, brak koniunktury.

Kariera Pinar Toprak obrazuje problem: choć ma 39 lat, a w Hollywood pracuje od lat 16, „Captain Marvel” jest jej pierwszym dużym projektem. Fuchę dostała dzięki pomysłom i determinacji: do nagrania demówki zatrudniła 70-osobową orkiestrę i ekipę wideo, a część motywów, które wtedy zarejestrowała, na podstawie zaledwie dwóch udostępnionych jej scen, trafiła do filmu. Nie jest to normą. Taśma demo ma być próbką stylu i podejścia kompozytora; rzadko są na niej gotowe pomysły. Można się zastanawiać, jaką rolę w zatrudnieniu Toprak odegrała jej płeć i czy to, co wyróżniło ją na tle konkurencji również z niej wynika, ale to ślepy zaułek. Dość powiedzieć, że w myśleniu o muzyce filmowej (czy, na dobrą sprawę, o jakiejkolwiek dziedzinie sztuki) tworzonej przez kobiety popularne jest powoływanie się na „kobiecą subtelność”. To klisza, skrót. Czy „Captain Marvel” jest subtelna? Nie, jest inna.

Właśnie na inności zasadza się sukces „Captain…” jako albumu: Toprak dystansuje się od Zimmerowskiej motoryczności i wraca do lat 80. i 90., kiedy standard wyznaczały malownicze motywy Johna Williamsa. Ten powrót tylko po części wymuszony jest osadzeniem akcji w przeszłości. To także naturalne środowisko kompozytorki, przyznającej2, że do Williamsa i szczególnie jego motywu z „Supermana” od zawsze ma słabość. Słychać to w jej starszych kompozycjach, od „Behind Enemy Lines II”, po „Krypton”. Ale „Captain…” wykracza poza nostalgię i staroświeckość: to muzyka czerpiąca z przeszłości, ale nowoczesna, wybrukowana dobrymi patentami i, na ile to możliwe, unikająca oczywistości.

Motyw przewodni zapowiada resztę albumu: jest podniosły, ale nie boi się wycofania. Oparty na wyrazistej sekcji dętej, pociągnięty smyczkami i muśnięty elektroniką, splata w sobie szereg rozwiązań, które z czasem, wydzielone, staną się samodzielnymi tematami. To też rodzaj szkicu charakterologicznego: mówi coś o środowisku bohaterki (perkusje – wojsko, syntezatory – kosmos), jej uwrażliwieniu i determinacji. Później Toprak wraca do tego otwarcia, ale nigdy w spodziewanym wydaniu, aranżując je tak, by wypełniało tła, nie pierwszy plan. Zupełnie inaczej niż ma to miejsce u Zimmera i jego podopiecznych, gdzie jeden i ten sam motyw często wałkowany jest do granic znużenia, aranżowany na coraz to nowe instrumenty i tempa.

Niedosyt jest tu twórczą siłą: choć jest to dość klasyczna, orkiestralna ścieżka, to przeszyta rozmaitymi urozmaiceniami: syntezatorami, wokalizą, gitarą elektryczną, fletem (!), z których każde jest tylko wtrąceniem, nigdy siłą nośną. Dają filmowi oddech, swobodę. Gdy trzeba, pomagają mu zwolnić tempo i uciec od akcji. Skupić się na bohaterce. Osadzają chwilę w danej konwencji: w scenie pościgu słychać nawiązanie do kina policyjnego, wizyta w bazie wojskowej jest obudowana skojarzeniami z heist movies, i tak dalej. W scenach akcji nie brakuje pompy, ale – znów! – w innym wydaniu niż w przeciętnym post-Zimmerowskim filmie tego typu; bliżej przygodowego ducha „Raiders of the Lost Ark” niż opresyjnego monumentalizmu w stylu „Batman Begins”.

„This Isn’t Goodbye”, utwór zamykający, jest dobrym podsumowaniem. Wyodrębniając w końcu motyw, który w poprzednich kompozycjach tylko niewyraźnie migotał, nie dając się zdefiniować, ale pchając całość do przodu, Toprak mówi wprost o temacie przewodnim filmu: nadziei.

„Captain Marvel”, 2019. Komp. Pinar Toprak. USA, 67′

Zobacz także

1 – na podstawie: „The Celluloid Ceiling: Behind-the-Scenes Employment of Women on the Top 100, 250, and 500 Films of 2018” Marthy M. Lauzen
2 – wywiad dla LRMonline z marca tego roku

Zdjęcia pochodzą ze strony kompozytorki.

Pokaż komentarze (0)

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany

© 2019 POP GLITCH. WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE.
Scroll To Top