Teraz czytasz
Rip Torn (1931-2019)

Rip Torn (1931-2019)

Szalony Teksańczyk – na ekranie i poza nim. „Mam wadę” – mówił już na początku kariery. „Nazywam to popędliwością: łatwo się wściekam, łatwo się smucę”. Pił, popadał w konflikty, marnotrawił talent, okazjonalnie grywając wielkie, ale na ogół niezauważane role. Na stare lata odnalazł się w komedii, zupełnie jakby nawias umowności miał przynieść jego obsesyjnej osobowości większą przychylność. Do historii przejdzie więc jako Zed z „Men in Black”, Don z „30 Rock” i, przede wszystkim, Artie z „The Larry Sanders Show”.

Co znamienne, każda z tych postaci była typem mentora – lekko szalonego, ekscentrycznego, absorbującego przestrzeń. W doborze ról często był nieustraszony – jego filmografia jest wybrukowana „trudnymi” nazwiskami: Kazan, Ray, Brooks, Mailer, Schatzberg, Roeg. Choć był klasycznym aktorem scenicznym, a karierę zaczynał na Broadwayu, nie snobował. Był, gdzie go chcieli – w horrorach, blaxploitach, sensacjach – pod warunkiem, że było tam coś do zagrania. Zwykle na drugim, trzecim planie, ale zawsze widoczny – srogi, autorytarny, gotowy do rozróby.

Do najwybitniejszych jego postaci należą te z początków kariery: szuler w „The Cincinnati Kid” bezlitosny dziedzic w „Sweet Bird of Youth”, sąsiad-pijak w „Cross Creek” (jedyna nominacja do Oscara!) i upadły piosenkarz country w wybitnym, choć całkowicie zapomnianym „Payday”. Torn z łatwością odnajdywał się w rolach drani, ale często było tam coś więcej: groza, fatum, demony. Sam miał ich całkiem sporo.

Na zdjęciu: Torn na zdjęciu dla Vogue’a, luty 1970

Pokaż komentarze (0)

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany

© 2019 POP GLITCH. WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE.
Scroll To Top