Teraz czytasz
Mord im fahrstuhlschacht

To coś innego: quasi-komiksowy twór inspirowany techniką drzeworytu, oparty o szkic niepowstałej powieści kryminalnej (!) Bertolta Brechta i Waltera Benjamina. Już sam pomysł, że ci dwaj, wielcy myśliciele, teoretycy i kontestatorzy kultury, mieliby spotkać się przy czymś tak (z ich punktu widzenia) prymitywnym, jak kryminał, zaskakuje. Ale ma to sens: gatunek ten często bywał nośnikiem nastrojów społecznych, dającym możliwość skomunikowania się z czytelnikiem na więcej niż jednym poziomie.

Jaką powieścią byłby „Mord…”? Co chcieliby w niej zakodować Benjamin i Brecht? Niniejszy eksperyment (lub: żart, ciekawostka – bo czymże jest adaptacja niewydanego i nieukończonego utworu?) nie jest próbą odpowiedzi na to pytanie. Nie może być – materiału źródłowego było zbyt mało. To raczej projekt badawczy; próba wyłapania kontekstów. Ingerencja Steffena Thiemanna, współczesnego grafika i prozaika, który skąpym zapiskom nadał formę graficzną, jest minimalna. Ale nie bez znaczenia. Obrana przez niego technika, z dominującymi czerniami, wymuszającymi ciężki, ekspresyjny ton całości, odnosi się do epoki, z której twór ów, a raczej jego strzępy, się wywodzi. To ważne: o swoim niedoszłym kryminale Brecht i Benjamin dyskutowali w 1933, będąc na przymusowej emigracji, dotknięci tym, co działo się w ich ojczyźnie.

Czuć to w ich notatkach. Bohater tej historii, akwizytor parający się szantażem i cudzołóstwem, zostaje zepchnięty do szybu windy. Z zapisków Brechta wiemy, kto jest zabójcą, ale ze szkicu rozdziałów pozostawionego przez Benjamina wynika, że w powieści nie byłoby to tak oczywiste. Bohater naraził się wielu, więc podejrzanych jest cały szereg: kochanka, żona, ofiary jego szantażu. W pewnym sensie staje się ofiarą swoich czasów. Mówi o tym tło: duszne, zatęchłe, przepełnione podłością i desperacją. Jak to w kryminałach, dekoracje są tu dekoracjami tylko z pozoru – składają się na clou; są pejzażem nastrojów, które – w tym wypadku – zaważyły na losach całego stulecia.

„Morderstwo w szybie windy”, 2018; polskie wydanie: Lokator, 2018

Pokaż komentarze (0)

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany

© 2019 POP GLITCH. WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE.
Scroll To Top