Teraz czytasz
Krótko: Le Reste du Monde

Krótko: Le Reste du Monde

Najprościej byłoby określić „Le Reste du Monde” mianem komiksowego survivalu. Ale jest tu więcej, szczególnie w warstwie podświadomej. Bohaterką jest Maria, matka dwóch chłopców, porzucona przez ich ojca. Historia, jakich wiele: „Nasz związek się wypalił”, „Z nią czuję, że żyję”, „To silniejsze ode mnie”, i tak dalej. Maria, choć rozbita, jest przede wszystkim wściekła. Porzucenie znosi źle – jako żona, jako matka, ale przede wszystkim jako kobieta. Kochankę męża nazywa „gówniarą”, a swą frustrację wyrzuca mu w twarz.

On ją zostawił, więc ona zostawia jego: wakacje spędza z synami na odludziu, w górskiej chacie, odcięta od cywilizacji i jej problemów. Ale chłopcy nie pozwalają jej o nich zapomnieć. „Nareszcie zobaczymy tatę!” – trajkoczą tuż przed powrotem do miasta. Kataklizm, który nawiedza wtedy okolicę, odcinając im drogę powrotu, ma w sobie coś życzeniowego: w obliczu zagrożenia Maria dostaje szansę być dla synów taką matką, jakim on nigdy nie był ojcem. Zupełnie, jakby miała coś do udowodnienia. Im, sobie, jemu. Ich losy śledzimy na dużych, pociągniętych przytłumionymi akwarelami kadrach. Świat jest bury, pusty i nieskończony.

Panorama zniszczonej prowincji na zmianę odpycha i zachwyca. Ale sednem tej historii są momenty wycofania, np. scena z Marią siedzącą nago na brzegu wanny. To tylko trzy kadry, mniej niż pół strony, a jednak jej samotność przytłacza wtedy bardziej niż gdy staje oko w oko z wyludnionym światem. Z tego zderzenia z czasem wyłania się właściwy sens opowieści: „Le Reste…”, bardziej niż o końcu świata, mówi o porzuceniu. I, w domyśle, o życiu po nim.

Zobacz także

„Reszta świata”, 2015; polskie wydanie: Non Stop Comics, 2019

Pokaż komentarze (0)

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany

© 2019 POP GLITCH. WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE.
Scroll To Top