Teraz czytasz
Krótko: Death Save

Krótko: Death Save

Komiks Rune’a Ryberga zaczyna się metaforą: Rick i Bass, przyjaciele z dzieciństwa, biegną ulicą z ukradzioną skrzynką coli. Wtedy jeszcze tego nie wiemy, ale w rękach dźwigają łączącą ich relację: skrzynka, jak ich przyjaźń, przynosi tyle samo frajdy, co utrapienia. Gdy po drodze wypadają z niej kolejne butelki, jasne jest, że także między nimi czegoś zaczyna brakować.

Potem poznajemy ich bliżej: Bass, nerd i marzyciel, ma w sobie empatię i wstyd; Rick jest prowodyrem napędzanym przez własny egoizm. Towarzyszymy im w kolejnych perypetiach: zatargach z osiedlowymi zakapiorami, zakochiwaniu się i odkochiwaniu, snuciu planów na przyszłość. Ryberg, komiksiarz z doświadczeniem w animacji, klejący narrację podług montażowych i operatorskich prawideł, lubi metaforę. Stałym tłem jego historii jest salon flipperów, a to jak traktują je bohaterowie – Rick lubi bić rekordy, Bassa interesują mechanizmy – stanowi o ich osobowości.

Z czasem, gdy perspektywa przechyla się w stronę tego drugiego, maszyna do pinballa staje się jego placem boju, z nim jako kuleczką rzuconą w wir akcji, ślepo odbijającą się od ścian, niemogącą zapanować nad swoim losem. A przynajmniej tak mu się wydaje, bo w inicjacyjnej opowieści Ryberga przejęcie kontroli wiąże się z koniecznością zderzenia ze ścianą. Scena, w której Bass do tego dojrzewa, rozegrana na filmowych, pozbawionych dialogów panelach, przy, a jakże, stole do pinballa, jest najładniejszą w całym albumie.

„Death Save”, 2018; polskie wydanie: Timof Comics, 2019

Pokaż komentarze (0)

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany

© 2019 POP GLITCH. WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE.