Now Reading
Alita: Battle Angel (2019)

Alita: Battle Angel (2019)

Alita…” to baśń w cyber-dekoracjach. Tytułowa bohaterka jest Śpiącą Królewną, Alicją po drugiej stronie lustra, Dorotką z Kansas; każdą z nich po trosze. Nieważne, że ma ciało i umysł zabójczyni – nie ma jej pamięci, co czyni ją czystą i niewinną. Jak każda baśniowa bohaterka, Alita będzie musiała przemierzyć wrogi świat, poznać siebie i zmierzyć się ze swoim żywym przeciwieństwem.

Zaczynamy na złomowisku, co ma sens: Robert Rodriguez jest złomiarzem popkultury. Ale w odróżnieniu od Quentina Tarantino, w kontekście którego już chyba zawsze będziemy Rodrigueza rozpatrywać, częściej niż skarby wygrzebuje z niej, cóż, zwykłe śmieci. „Alita…” jest więc śmietnikiem sci-fi, poklejonym bez większego pomyślunku z, jak wszystko od 40 lat, Arthura C. Clarke’a i pozostałości po „Blade Runnerze”, z nieodzowną domieszką post-Bayowskiego porno.

Mangowy pierwowzór opętał Jamesa Camerona: przez długie lata nigdy nie porzucił myśli o jego adaptacji. Tu jest „tylko” producentem i współscenarzystą, ale jego obsesje wylewają się z porów tego filmu: „Alita…” jest typowo Cameronowskim koszmarem o przyszłości wybrukowanej kośćmi maluczkich: wiszące wysoko w przestworzach miasto uprzywilejowanych wypluwa z siebie robo-szczątki z tą samą obojętnością, z jaką Terminatory kroczyły po ludzkich czaszkach w scenie otwierającej „T2: Judgment Day”. To świat, który dzisiaj jest nam bliższy niż kiedykolwiek: zniszczony wojnami, degradacją ekosystemów i ekonomicznymi zapaściami.

Gdzieś pośrodku tego bałaganu odnajduje się Alita, której mózg był uśpiony przez ostatnich 300 lat. Na swój sposób czyni ją to posłanką naszych czasów, wrzuconą w króliczą norę, na której końcu nie ma magicznych światów i zaczarowanych krain. Jest tylko przyszłość.

„Alita: Battle Angel”, 2019; dystrybucja Blu-ray/DVD w Polsce: Imperial CinePix

View Comments (0)

Leave a Reply

Your email address will not be published.

© 2019 POP GLITCH. WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE.